Już nie zmarnuję ani chwili, bo dni straconych gorycz znam...

sobota, 19 listopada 2011

Milionerzy- Stanisława Fleszarowa- Muskat

Tom poprzedzający książkę 'Kochankowie Róży wiatrów'- połknięty w chwilkę. 
Do tej lektury na pewno powrócę jeszcze nie jeden raz.

  • 'Cóż, to cierpienie jest szczęściem twórców...'
  • 'We wszystkim można oszukać, tylko w gotowaniu i w miłości oszukaństwo zawsze się wyda.'
  • 'Ach, wyobraźnia to jedyna moja pociecha.'
  • 'Niech pan idzie ze mną.. niech pan mnie mocno trzyma i oddycha obok mnie, niech pan będzie, niech pan będzie i słucha razem ze mną, jak szumi woda w jazach, jak śpiewa na kamieniach i jak leci nie wiadomo dokąd...'
  • 'Jakby się człowiek o swoje nie dobijał, toby nigdy nic nie miał.'
  • 'Nie lubię kobiet, przy których czuje się, jakbym był w teatrze. Drugi człowiek nie musi być rozrywką.'
  • '(...) drugi człowiek zawsze jest cierpieniem...'
  • '(...) ale mnie o wiele bardziej interesuje twoja przyszłość niż przeszłość.'
  • ' Miłość powinna mieć tylko początek...'

Dziś nie czuję się na siłach, aby napisać kilka słów od siebie- mój umysł usilnie stara się zasnąć a ja zamierzam mu na to pozwolić.. 

piątek, 18 listopada 2011

Kochankowie róży wiatrów- Stanisława Fleszarowa- Muskat

Od wielu lat mama próbowała nakłonić mnie do przeczytania którejś z książek Fleszarowej- Muskat, które zajmują całą półkę w jej pokoju. Ja zachęty puszczałam mimo uszu i wymyślałam przeróżne wymówki. Do czasu, kiedy dwa i pół roku temu uświadomiłam sobie, że moim wielkim, wielkim marzeniem jest zamieszkanie nad morzem (może w Sopot, może w Gdynii?). Wtedy w ręce wpadła mi książka o niezmiernie romantycznym tytule 'Kochankowie Róży wiatrów'. Uwielbiam powieści marynistyczne z wątkiem miłosnym! Autorka w tempie natychmiastowym stała się moją ulubioną. Przeczytałam wszystkie książki z maminej półki i postarałam się o kolejne tytuły. Niestety niektóre pozycje są nie do zdobycia ( choć nie zaprzestaję poszukiwań). Proza Fleszarowej ujmuje realizmem, jest życiowa, opisuje historie, które mogą się przydarzyć każdemu, ludzi, którzy, być może, żyją obok nas przy czym odwołuje się do emocji. Mistrzyni słowem kreśli mapę mojego wnętrza, mapę moich uczuć niczym wytrawny artysta malujący portret precyzyjnymi pociągnięciami pędzla. Dla mnie pani Stanisława mogłaby pisać wiecznie!

  • ' I pragnienie szczęścia, to głupie, nędzne pragnienie szczęścia, które się budzi, kiedy człowiek patrzy na to wszystko...'
  • ' Każdy ma jakieś swoje wachty, których nie może opuścić.'
  • ' Zawsze gonię Cię, gonię Cię pierwszą moją myślą.'
  • ' (...) serce to jest taki kapitał, co do którego nigdy nie wiadomo, jaki procent przyniesie. Mogą być duże straty, a może być także wiele szczęścia.'
  • ' Zapewniam Panią, że żegluga tylko na lądzie wydaje się przygodą...'
  • ' Nawet rzeczy najgroźniejsze stają się w końcu przeszłością.'
  • ' Nieszczęście jest bezludną wyspą, na którą nagle los wyrzuca człowieka.'
  • ' Życie nie jest warte tego, żeby sobie nim nerwy szarpać.'
  • ' Cuda są dziełem ludzi.'
  • ' Tak dobrze... byłoby tak dobrze, gdyby człowiek nie pragnął za dużo... Od tego się zawsze łamie kark...'
  • ' Albo ja, albo szczęście musi być pijane.'
  • 'Wszyscy tłoczą się przy burcie, każdy chce jak najdłużej widzieć swoich bliskich. Kobiety powiewają chusteczkami, ale gdy tylko statek się oddali, podnoszą je do oczu. Podnoszą je do oczu i stać tak będą, dopóki statek nie zacznie ginąc w oddali, a one same nie staną się małym punktem w lornetce. A potem wrócą do domu, zaczną udawać, że coś robią, a wszystko będzie im lecieć z rąk i znowu będą płakać do późnej nocy. Tak żegnają kobiety tych, których kochają, a których muszą oddać morzu. Nigdy żaden mężczyzna na lądzie nie wzbudzi takiej tęsknoty. Potem się zaczną noce bez nich i dni bez nich i czekanie na list, na telefon... One żyją tylko po to, żeby czekać.'

Myślę, że nie tylko 'one'.. życie to czekanie..
'Kochankowie róży wiatrów to II tom. Ja przeczytałam go jako pierwszy i nie żałuję- on tworzy osobną historię. Polecam!

czwartek, 17 listopada 2011

Drugi początek...

W wyniku mojego nieprzemyślanego działania straciłam mojego poprzedniego bloga. Bardzo mnie ta strata boli, nie ukrywam, że byłam do niego ogromnie przywiązana. Szczęście w nieszczęściu- nie straciłam wszystkich cytatów. Dlatego prowadzenie nowego tworu zacznę od odświeżenia starych postów. Może ktoś tu zajrzy.. mam nadzieję.


Z drugiej strony-przynajmniej będę miała co tu robić. Ostatnio obowiązki ograniczają mój książkowy czas. Może to jest przyczyną braku mego humoru i kilku wylanych łez. A może to po prostu dołożyło oliwy do ognia.. Ogrom zajęć uniwersyteckich, warsztaty, pisanie pracy, czarne myśli... Jak dobrze, że przemieszczam się komunikacją miejską- zawsze znajdzie się chwila na przeczytanie kilku linijek. Niemniej jednak dla przyjemności czytam niewiele, naprawdę ociupinkę. I przemęczenie daje się we znaki. Marzę o dniu spędzonym w łóżku z książką i kubkiem kawy.. No, może o niejednym dniu. Jeden zdecydowanie by mi nie wystarczył. A mam takie ambitne plany, Hemingway, Fitzgerald.. mniej ambitne, takie na 'odmóżdżenie' też mam.


A teraz z trochę innej strony, jeszcze więcej prywaty. W każdej chwili mogę myślami uciec do moich ulubionych słów. Dziś jadąc wczesnym, wczesnym porankiem w zaspanym autobusie przypomniała mi się wspaniała Agnieszka Osiecka. A dokładniej wersy:
"Musze coś zrobić z włosami
(...)
muszę coś zrobić z myślami,
bo tak mi jakoś ciemno"
Potrzebuję poprawy stanu moich emocji i zmiany nastawienia na pozytywne. Idąc za słowami wielkiej poetki.. zrobię coś z włosami. Myśli ułożą się same. Ciemność lubię.


Na koniec motto:


happiness is a cup of coffee and a really good book.




A jutro, dla poprawy humoru, zacznę moją ukochaną Fleszarową- Muskat.


Dobrej nocy i spokojnych snów..