Z drugiej strony-przynajmniej będę miała co tu robić. Ostatnio obowiązki ograniczają mój książkowy czas. Może to jest przyczyną braku mego humoru i kilku wylanych łez. A może to po prostu dołożyło oliwy do ognia.. Ogrom zajęć uniwersyteckich, warsztaty, pisanie pracy, czarne myśli... Jak dobrze, że przemieszczam się komunikacją miejską- zawsze znajdzie się chwila na przeczytanie kilku linijek. Niemniej jednak dla przyjemności czytam niewiele, naprawdę ociupinkę. I przemęczenie daje się we znaki. Marzę o dniu spędzonym w łóżku z książką i kubkiem kawy.. No, może o niejednym dniu. Jeden zdecydowanie by mi nie wystarczył. A mam takie ambitne plany, Hemingway, Fitzgerald.. mniej ambitne, takie na 'odmóżdżenie' też mam.

"Musze coś zrobić z włosami
(...)
muszę coś zrobić z myślami,
bo tak mi jakoś ciemno"
Potrzebuję poprawy stanu moich emocji i zmiany nastawienia na pozytywne. Idąc za słowami wielkiej poetki.. zrobię coś z włosami. Myśli ułożą się same. Ciemność lubię.
Na koniec motto:
happiness is a cup of coffee and a really good book.
A jutro, dla poprawy humoru, zacznę moją ukochaną Fleszarową- Muskat.
Dobrej nocy i spokojnych snów..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz